Blog
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski redaktor
55 obserwujących 118 notek 166043 odsłony
Jerzy Lackowski, 13 listopada 2013 r.

Politycy wysłali obywateli do kąta

 

Sejmowe głosowanie nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum edukacyjnego raz jeszcze ukazało lekceważący stosunek polityków rządzącej koalicji do obywatelskich inicjatyw. Owo lekceważenie ma w tym przypadku szczególny wymiar, gdyż dotyczy kwestii losów edukacyjnych dzieci, czyli spraw, w których rodzice mają konstytucyjnie zagwarantowane prawo do wpływania na proponowane przez rządzących rozwiązania. Dodatkowo trzeba pamiętać, iż wniosek o referendum poparty był przez prawie milion podpisów. Pomimo to politycy zasiadający w polskim parlamencie pokazali obywatelom, iż państwo nie jest dla nich, ale oni są dla państwa /w tym przypadku ich dzieci posłużą do realizacji kompletnie nieprzemyślanych zmian w systemie oświaty/. Kwestia referendum edukacyjnego, poza naturalnie sprawami dotyczącymi kształtu systemu oświatowego, mogła stać się impulsem do podjęcia wreszcie dyskusji o modelu państwa polskiego, które zamiast państwa pomocniczego staje się coraz bardziej klasycznym biurokratycznym molochem. Niestety, do rozmowy o tym, w poprzedzającej sejmowe głosowanie dyskusji, praktycznie nie doszło. Tymczasem jest to kwestia o kluczowym dla naszej przyszłości znaczeniu, wobec której zdecydowana większość czynnych polskich polityków ma jednoznaczne stanowisko, uznając dominującą rolę państwa i jego agend nad obywatelem. To jest zresztą jeden z obszarów tematycznych, w których rządzący i opozycja są wyjątkowo zgodni.

Wydaje się, iż inicjatorzy referendum popełnili jednak błąd lokując w zestawie pytań referendalnych aż pięć kwestii, zamiast skoncentrować się tylko na sprawie obniżenia wieku rozpoczynania obowiązku edukacyjnego przez polskie dzieci oraz ewentualnie na zdemolowaniu systemu kształcenia ogólnego przez „reformę programową” duetu pań Hall – Szumilas. Zawężenie zestawu pytań referendalnych do tych kwestii pozwoliłoby wyeksponować sprawy najbardziej wyraziste i trudne do obrony dla rządzących, a równocześnie możliwe do podjęcia bez gwałtownych zmian w istniejącym systemie oświatowym. Skądinąd wokół tych kwestii można było skupić jeszcze większą grupę przeciwników pseudoreformatorskiej polityki oświatowej pań Hall i Szumilas, a rządzącym utrudnić atak na zwolenników przeprowadzenia referendum. Trzeba bowiem zauważyć, iż najczęściej atakowali oni kwestie związane z pozostałymi pytaniami.

Jednak, niezależnie od trafności zawartych w referendalnej propozycji pytań, przyjęcie przez posłów wniosku o referendum mogło stać się wreszcie początkiem narodowej debaty o polskiej oświacie, debaty do której dotychczas w III RP nie doszło. W jej trakcie rządzący i zwolennicy proponowanych oraz wprowadzanych przez nich zmian zostaliby zmuszeni do podjęcia próby przekonania obywateli do swoich pomysłów i musieliby skonfrontować je z opiniami swoich oponentów. Być może taka dyskusja wyszłaby z partyjnych opłotków i stała się rozmową o autentycznych problemach polskiej szkoły. Być może …

Wszystko co działo się przed sejmowym głosowaniem wokół edukacyjnego referendum, miało niewiele wspólnego z istotą stawianych przez jego inicjatorów pytań. Była to raczej pewnego rodzaju histeria, szczególnie w wydaniu koalicji rządzącej; m.in. mogliśmy usłyszeć, iż jeżeli dojdzie do referendum, to w jego wyniku zdemolowany zostanie polski system oświatowy, a nawet głosy sugerujące, iż od wyniku referendum zależy los koalicji rządowej. Uczynienie z głosowania nad wnioskiem referendalnym kwestii swoistego votum zaufania dla rządu, skutecznie uniemożliwiło rzetelną, merytoryczną rozmowę o podejmowanych w nim problemach i było wygodne dla zdecydowanej większości polityków, gdyż dyscyplina partyjna zwalniała ich z trudu samodzielnego myślenia, a następnie podjęcia decyzji. Natomiast zarzut rządzących, iż wynik referendum może doprowadzić do zdemolowania naszego systemu szkolnego świadczy o ich ignorancji, gdyż znajduje się on już w katastrofalnym stanie, spowodowanym głównie przez budowanie – w czym wyspecjalizowały się obydwie panie minister obecnej koalicji – oświaty o absolutnie zminimalizowanych wymaganiach. To wg pań Hall i Szumilas ma być „szkoła przyjazna”, a – czego one chyba nigdy nie zrozumieją – jest to szkoła skutecznie demotywująca młodych Polaków do pracy nad własnym rozwojem, co będzie miało fatalne skutki dla naszej przyszłości.

O tym, jak bardzo w dniach poprzedzających „referendalne” głosowanie bieżąca polityka przeważała nad istotą sprawy najlepiej świadczyły zwoływane przez minister edukacji i kuratorów konferencje prasowe, na których starano się wykazać nieprawdziwość obrazu szkół, rysowanego w przygotowanych przez stronę społeczną raportach. Trzeba zauważyć, iż treść owych raportów znana była od dawna i urzędnicy oświatowi niewiele mieli do powiedzenia, aż nagle zostali olśnieni do podjęcia klasycznej akcji propagandowej. Akcji, w której w często niezręcznej i trudnej roli ustawiono dyrektorów szkół będących w służbowej zależności w stosunku do przeciwników referendum.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. W latach 1990 - 2002 wojewódzki kurator oświaty w Krakowie, były doradca parlamentarnych komisji edukacyjnych, w latach 1998 - 2001 członek Rady Konsultacyjnej MEN ds. Reformy Edukacji, w latach 1990 - 2002 radny Miasta Krakowa, były wiceprzewodniczący wojewódzkiego krakowskiego Sejmiku Samorządowego. Członek zespołu edukacyjnego Rzecznika Praw Obywatelskich /w latach 2003 - 2010/. Kieruje pracami Komitetu Obywatelskiego "Edukacja dla Rozwoju". Autor projektu "Szkoła obywateli". Zajmuje się badaniami efektywności funkcjonowania systemów oświatowych i szkół, jakości pracy nauczycieli, zasad finansowania edukacji ze szczególnym uwzględnieniem możliwości wprowadzenia do niej mechanizmów rynkowych.

image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @OPORTUNISTA Bardzo dobrze opisał Pan fundamentalną wadę naszej edukacji, czyli oderwanie od...
  • @JCE Po lekturze Pana komentarza mam nieodparte wrażenie, iż bardzo nieuważnie przeczytał...
  • @TRAMMER - BLOGERSKA TŁUSZCZA Sądzę, iż kwestia "sześciolatków" będzie początkiem końca...

Tagi

Tematy w dziale