Blog
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski redaktor
55 obserwujących 118 notek 166043 odsłony
Jerzy Lackowski, 6 października 2014 r.

A miało być tak pięknie ...

 

 

Już po miesiącu realizacji sztandarowych pomysłów MEN, czyli obowiązkowej obecności sześciolatków w szkołach oraz korzystania przez pierwszoklasistów z „bezpłatnego”, rządowego elementarza widzimy wyraźnie, jak dalece szkolna rzeczywistość odbiega od zapowiedzi polityków i urzędników. Zgodnie z nimi najmłodsi uczniowie mieli mieć zapewnione optymalne dla siebie warunki wchodzenia w szkolne życie, ich przejście z przedszkoli do szkół miało być pozbawione jakichkolwiek stresujących ich sytuacji. Przez długi czas sporów wokół kwestii wcześniejszego wysłania sześciolatków do szkół słyszeliśmy zapewnienia rządzących o czekających na dzieci „radosnych szkołach”, w których maluchy będą miały zapewnione specyficzne dla ich potrzeb warunki nauczania, czyli sale z częścią rekreacyjną, oddzielone fragmenty szkoły, przystosowane dla nich pomieszczenia sanitarne, zapewnioną odpowiednią dla nich opieką świetlicową, wysokiej jakości posiłki, przyjaźnie zorganizowane zajęcia ze wsparciem przez asystenta pracy nauczyciela prowadzącego klasę. Tymczasem w wielu miejscach Polski okazało się, iż wszystkie owe zapowiedzi okazały się fikcją. W niemałej liczbie szkół publicznych mamy do czynienia z dramatyczną sytuacją lokalową; są one zbyt małe, aby pomieścić zdecydowanie liczniejszą niż w latach poprzednich grupę pierwszaków. W efekcie najmłodsze dzieci uczą się np. w naprędce postawionych pomieszczeniach kontenerowych, w klasach w których nie ma żadnych części rekreacyjnych, o słynnych dywanikach byłej minister Hall nie wspominając. Równocześnie maluchy nie mają przystosowanych do swojego wzrostu sanitariatów, a w wielu miejscach mają swoistą szkołę wytrzymałości, gdyż mogą załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne tylko wówczas, gdy zbierze się określona grupa dzieci, które są prowadzone pod opieką osoby dorosłej do odległego od sali pierwszoklasistów sanitariatu. Oprócz tego wiele dzieci sześcioletnich od razu na starcie swojej edukacji uczy się w systemie wielozmianowym, zaczynając i kończąc lekcje o bardzo różnych porach. W wielu szkołach świetlice i stołówki w żadnym stopniu nie spełniają swojej roli /zdarza się, iż znajdują się w jednym pomieszczeniu/, a maksymalnie dwudziestopięcioosobowe grupy świetlicowe pod opieką jednego nauczyciela są fikcją. Zdarza się również, że limit 25 uczniów w pierwszej klasie jest przekraczany, a nauczycieli – asystentów można w szkołach szukać z przysłowiową świecą. Nie można nie zauważyć, iż brak prawidłowo zorganizowanej opieki świetlicowej stanowi nie tylko zagrożenie dla dziecka, ale również niebywale utrudnia życie rodzicom.

Oczywiście w znacznej części szkół publicznych sześciolatki mają stworzone odpowiednie dla siebie warunki nauczania, jednak duża liczba informacji o szkołach, gdzie mamy do czynienia z prawdziwym horrorem edukacyjnym, dotykającym najmłodszych uczniów, zmusza do postawienia pytania o sens podjętych przez MEN działań. Podstawową zasadą wszelkich zmian w oświacie winno być bowiem nieszkodzenie żadnemu uczniowi. Tymczasem reforma „sześciolatkowa” skazała na szkolną traumę sporą grupę maluchów. Dla tych dzieci szkoła będzie się odtąd jawiła jako straszne miejsce, w którym nikt ich i ich potrzeb nie rozumie, w efekcie dzieci te będą miały poczucie niczym niezasłużonej krzywdy. Dla wielu z nich może to oznaczać wręcz skazanie ich na gorsze życie w przyszłości. Niestety obecna minister edukacji i jej podwładni, zdają się tego problemu nie zauważać, podobnie zresztą zachowują się jej obydwie poprzedniczki.

To, że tak się dzieje wynika głównie z braku zabezpieczenia finansowego wprowadzanych zmian i skoncentrowaniu się rządzących w najwyższym stopniu na uzyskaniu efektu propagandowo – politycznego. Pieniędzy było zbyt mało, aby właściwie przygotować szkoły na przyjęcie sześciolatków, jak też na zgodną z założeniami realizację tego pomysłu. Jak to niestety u nas często bywa administracja centralna zepchnęła istotną część wykonania swojego pomysłu na samorządy, nie przekazując im odpowiednich środków i zakładając, iż jakoś to będzie, a jak nie będzie to może rodzice dopłacą. To ostatnie, naturalnie milczące założenie, ma szczególny kontekst, czyli inne ukochane dziecko minister Kluzik – Rostkowskiej, jakim jest rządowy, „bezpłatny” elementarz. Również jego wprowadzanie do szkół mogłoby posłużyć do skonstruowania kolejnej opowieści o fikcji rządowych zapewnień. Biorąc nawet w nawias mizerną jakość tego „dzieła”, nie można nie zauważyć, iż sposób jego dystrybucji do szkół, a także do uczniów dalece rozmija się z oczekiwaniami. Bywają miejsca, gdzie rodzice wpłacają kaucje za korzystanie przez ich dzieci z tego elementarza. W ten sposób szkoły będące jego właścicielem zabezpieczają się przez jego ewentualnym zniszczeniem , czy też zagubieniem. W innych placówkach podręcznik ten nie może opuszczać szkolnych murów. A poza wszystkim, w szkołach jest tak naprawdę w czwartym tygodniu roku szkolnego jedynie pierwsza z jego czterech części.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. W latach 1990 - 2002 wojewódzki kurator oświaty w Krakowie, były doradca parlamentarnych komisji edukacyjnych, w latach 1998 - 2001 członek Rady Konsultacyjnej MEN ds. Reformy Edukacji, w latach 1990 - 2002 radny Miasta Krakowa, były wiceprzewodniczący wojewódzkiego krakowskiego Sejmiku Samorządowego. Członek zespołu edukacyjnego Rzecznika Praw Obywatelskich /w latach 2003 - 2010/. Kieruje pracami Komitetu Obywatelskiego "Edukacja dla Rozwoju". Autor projektu "Szkoła obywateli". Zajmuje się badaniami efektywności funkcjonowania systemów oświatowych i szkół, jakości pracy nauczycieli, zasad finansowania edukacji ze szczególnym uwzględnieniem możliwości wprowadzenia do niej mechanizmów rynkowych.

image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @OPORTUNISTA Bardzo dobrze opisał Pan fundamentalną wadę naszej edukacji, czyli oderwanie od...
  • @JCE Po lekturze Pana komentarza mam nieodparte wrażenie, iż bardzo nieuważnie przeczytał...
  • @TRAMMER - BLOGERSKA TŁUSZCZA Sądzę, iż kwestia "sześciolatków" będzie początkiem końca...

Tagi

Tematy w dziale